Płuca drugiego sortu

Artykuły prasowe

7 mies. temu

Pobierz Pdf wydanie 9/2019

Gdyby nasze płuca były traktowane podobnie jak francuskie - w Nowym Targu stan alarmowy trzeba by ogłaszać 60 razy.

Tymczasem w zadymionym centrum dzieci jeżdżą na otwartym lodowisku, ciesząc się „umiarkowanym” zadymieniem.

Polski Alarm Smogowy przygotował zestawienie, jak wyglądałaby sytuacja w Polsce, gdyby przyjąć takie same kryteria informowania o zanieczyszczeniu powietrza jak we Francji. Tam alarm ogłasza po przekroczeniu 80 mikrogramów na metr sześc. Obowiązują wówczas między innymi ograniczenia w ruchu samochodów czy zakaz palenia w kominkach. Tymczasem według naszych standardów w takich przypadkach - cieszymy się dostatecznie dobrym powietrzem. Tym sposobem w żadnym polskim mieście w 2018 roku nie ogłoszono ani raz alarmu smogowego, gdyż obowiązujący u nas próg alarmu smogowego sięga 300 mikrogramów pyłu średnio przez całą dobę. To nic, że bywają dni, gdy przez kilka godzin wieczorem czy rano stężenie sięga blisko 1000 jednostek, skoro potem wiatr wszystko rozwieje i średnio będzie to 200 mikrogramów.

Jak przekonuje Polski Alarm Smogowy, przekroczenia tak wysokiego progu jak u nas zdarzają się rzadko nawet w najbardziej zadymionych azjatyckich metropoliach.

Jak zauważa Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego - dzięki tak podwyższonym progom alarmowym polskie władze mogą udawać przed społeczeństwem, że z powietrzem wcale nie jest tak źle, jak jest.

- O ile taka „taktyka” mogła być skuteczna w maskowaniu problemu jeszcze kilka lat temu, obecnie coraz więcej Polaków jest świadomych, jakim zagrożeniem jest smog i jak bardzo złe powietrze mamy w naszym kraju. Wszystko wygląda jak chowanie głowy w piasek - dodaje działaczka PAS. 

Absurd różnic w alarmowaniu o smogu pokazuje zestawienie przygotowane przez PAS - gdybyśmy przyjęli paryskie rozwiązania, w Krakowie alarm byłby ogłoszony 34 razy w roku, w Katowicach 26, a w Warszawie próg byłby przekroczony przez 9 dni. 

Na niechlubnym pierwszym miejscu listy znalazł się Nowy Targ, gdzie alarm powinien trwać przez 60 dni. W Zakopanem było nieco lepiej, bo alarm smogowy z poziomem francuskim występowałby „tylko” przez zimowych 19 dni.

Wynika to z faktu, że zimą w mniejszych miastach domy ogrzewa się głównie starymi kopciuchami na węgiel, a ten najtańszy jest fatalnej jakości. Nie mówiąc już o procederze spalania śmieci. 

Polski Alarm Smogowy już w 2016 roku złożył w kierowanym wówczas przez Jana Szyszkę Ministerstwie Środowiska petycję o obniżenie progów alarmowania. Pod apelem podpisało się 10 tys. osób. Ten sam apel otrzymał w ubiegłym roku nowy minister Henryk Kowalczyk. Efektów również nie widać.

Tekst i fot.: Józef Figura

Zdjęcia do artykułu